Smaczek wolontariacki numer 1

przez Grzegorz Opublikowano 221 wyświetleń

Pośród naszych codziennych działań – w pracy, w domu, na studiach – zdarzają się sytuacje, godne ich podkreślenia. Mogą nimi być ustąpienie miejsca w tramwaju, zrobienie w pracy komuś przysługi (w korporacji? 😉 ), przygotowanie śniadania do łóżka swojej żonie. Zacząłem wpis w ten sposób, ponieważ niektóre kwestie zasługują na wyróżnienie. Patrząc na działania firm i ludzi poprzez pryzmat: nieszablonowego podejścia, ukrytego dobra, szczerości w działaniu, otwartości, ludzkiego traktowania, postaram się podkreślić – nazwałem je smaczkami – wybrane historie.

Uważam, że należy pielęgnować dobre działanie ludzi i firm, niezależnie od tego, czy stało się to modne.

Smaczek wolontariacki numer 1

Fundacja Poland Business Run w której pracuję, organizuje największy bieg charytatywny w Polsce, dedykowany środowisku biznesowemu. Pracownicy firm biegną w pięcioosobowych zespołach, aby pomóc osobom z niepełnosprawnością ruchową wrócić do zdrowia. Jedną z lokalizacji w której odbywa się bieg jest Kraków.

To właśnie tutaj, podczas jednej z edycji, grupa pracowników banku postanowiła zrobić coś wspaniałego. Zespół kilkunastu osób – w tym dyrektorów oddziałów i regionu – postanowili włączyć się w wydarzenie jako wolontariusze.

Zapytacie co w tym dziwnego? Dlaczego o tym piszę?

Był to wspaniały ludzki gest grupy osób, która sama się zgłosiła, przygotowała, zaangażowała oraz realnie wsparła projekt, niosący pomoc innym. Osobiście byłem zaskoczony faktem, że osoby ze stanowisk kierowniczych, postanowiły włączyć się w ten sposób do działania. Nie mam uprzedzeń do „kadry kierowniczej”, lecz sami przyznacie, że takie sytuacje należą do niezwykle rzadkich. Przyznajcie szczerze, kiedy ostatnio zrobiliście coś dla innych?

„Skrzyknięcie się” tej grupy osób mocno przykuło moją uwagę.

Uważam, że należy doceniać takie zachowanie, odpowiedzialność tych osób oraz ich zaangażowanie.

Jak nauczyła mnie bliska mi osoba, za projektami nie stoją firmy ani korporacje – one nie mają imion, nie czują, nie znają emocji.

Za każdym działaniem stoi człowiek. 

Dla osób które doczytały materiał do końca, zamieszczam miłą dla oka ciekawostkę. Jak sądzicie, gdzie można spotkać taką fotografię?

 

 

 

Autor

Grzegorz

2 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eighteen + one =