Pierwsza misja cz. III

przez Grzegorz Opublikowano 103 wyświetleń

Jak się okazało w dniu zbiórki, zadanie było jednocześnie łatwe i trudne, niewymagające i absorbujące. Pracownicy firmy stanęli na wysokości zadania. Połączeni w 2-3 osobowe zespoły, uzupełniali się w działaniach, tworząc rozmaite strategie kontaktu z klientami sklepu. Jedni pomagali pakować produkty, inni nawiązywali relacje, kolejni informowali o celu i konieczności robienia czegoś dobrego w życiu – od kilku drobnych można zacząć 😉 Niezależnie od obranej techniki, KAŻDY z nich sprawdził się w nowej roli – poznał świat oczami wolontariusza.

Pamiętam jak dziś pewną perełkę z tego dnia.

Jeden z Klientów (starszy pan), odnosił się niemiłym tonem do naszych wolontariuszy od początku swojej obecności w kasie. Głośno komentował nasze działania informując wszystkich wokół, że fundacje są złe, że oszukują ludzi, że nie wiadomo do kogo i ile pieniędzy trafia itd.

Dobrze się stało, że staliśmy z moim znajomym w pobliżu. Podeszliśmy do tego Pana i zaczęliśmy konwersację. Nie broniliśmy siebie, swojego stanowiska, naszej pracy tego dnia. Zaczęliśmy mu opowiadać, ile dobrego udało nam się już osiągnąć, ilu osobom pomogliśmy, jak wiele marzeń spełniliśmy, jak wiele szans na nowe życie, otrzymały kolejne osoby. Nikt nie wymagał od niego zaangażowania finansowego – nie każdy może sobie na nie pozwolić – jednak poprosiliśmy go jedynie o to, aby jeśli nie może pomóc, nie utrudniał naszych działań. Po krótkiej rozmowie poszedł w swoją stronę.

Jakie było nasze miłe zaskoczenie, kiedy wrócił po 5 minutach i podchodząc do kasy w której robił zakupy, włożył do puszki wolontariuszy 20 złotych. Jak się później okazało, poszedł do bankomatu specjalnie po to, aby móc wesprzeć nasze działanie.

Współpraca z ludźmi zaangażowanymi w tę akcję, była dla mnie olbrzymią radością i satysfakcją. Poznałem podczas tego projektu wiele wspaniałych osób. Zaangażowanie większości z nich, zwłaszcza Izy, która prywatnie bardzo mocno włączyła się w projekt, zapewniając jego bezpieczne przeprowadzenie, jest godne naśladowania. To nie wszystko!

Wyobraźcie sobie, jakież było moje zaskoczenie, kiedy oprócz kwoty ponad 3600 złotych zebranych tego dnia przez wolontariuszy, w tydzień po akcji firma przekazała Fundacji dodatkową darowiznę, o której nawet nie śniliśmy.

Życzę Wam, abyście mogli choć raz w życiu, uczestniczyć w projekcie, zmieniającym życie innych ludzi na lepsze.

 

Autor

Grzegorz

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

thirteen + seven =