Pierwsza misja cz. I

przez Grzegorz Opublikowano 117 wyświetleń

Wybór pierwszego tematu nie był prosty. Postanowiłem sięgnąć pamięcią do działań, które podejmowałem w roli Fundraisera na samym początku, w Fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty. Dziś wspominam je z uśmiechem na twarzy, ponieważ wiem, że były one dla mnie cenną lekcją.

Ta przygoda rozpoczęła się jesienią od telefonu Izy – osoby odpowiedzialnej w jednej z firm ubezpieczeniowych m.in. za działania HR-owe. Firmie zależało na włączeniu aspektu charytatywnego w organizowany przez nich event. Podczas krótkiej rozmowy telefonicznej, przedstawiła mi wstępne założenia, dzięki którym mogłem sobie wyobrazić zarys naszej współpracy.

Podczas dwudniowego spotkania kadry managerskiej: dzień pierwszy – podsumowanie roku, dzień drugi – zaangażowanie pracowników w działania społeczne; mieliśmy zaplanować wspólnie przebieg drugiego dnia. Zadanie na początku wydawało się proste, choć wchodząc w szczegóły, dostrzegałem coraz wyższe wymagania.

Jak myślicie, co ciekawego może wykonać 50-ciu pracowników kadry kierowniczej, aby pomóc niewielkiej Fundacji w rozwoju swoich działań? Jak podejść do takiej grupy? Zbiórka pieniędzy, aukcja charytatywna, może akcja informacyjna – czy te pomysły w zyskają aprobatę kierowników zarządzających swoimi zespołami? Jak podejdą do sprawy – wyrażą entuzjazm, czy będą uciekać od działania?

Wtedy nie znałem jeszcze odpowiedzi na te pytania. Jak się później okazało, przy zaproponowanym pomyśle, mogłem liczyć na zaangażowanie całego zespołu.

Jak sądzisz, która opcja zyskała ich uznanie?

Odpowiedź znajdziesz w tekście Pierwsza misja cz. II

 

Autor

Grzegorz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 − 3 =